Рэкалекцыі на пачата навучальнага году 2007/2008

Rekolekcje na rozpoczęcie roku akademickiego 2007/2008

W dniach 26 – 29 września 2007 r. zostały przeprowadzone rekolekcje na rozpoczęcie roku akademickiego 2007/2008. Przewodniczącym tych rekolekcji był ks. Dariusz Bęc, ojciec duchowny WSD w Sandomierzu.


26 września o godz. 21.00 uroczystym hymnem „O Stworzycielu Duchu przyjdź”  zostały rozpoczęte rekolekcje. Po odśpiewanym Hymnie była kompleta i słowo wprowadzające do rekolekcji. Ojciec zachęcał do otwarcia drzwi Chrystusowi, aby On mógł wejść do wnętrza naszego, do naszych serc i kształcić je, przygotowując nas do posługi Kapłańskiej.

W czwartek plan dnia wyglądał następująco:

7.00 – pobudka;

7.30 – jutrznia z rozmyślaniem;

8.30 – śniadanie;

9.30 – „modlitwa w ciągu dnia” i konferencja I;

11.00 – różaniec;

12.00 – Msza św.;

13.45 – obiad;

16.00 – konferencja II;

17.30 – nieszpory z konferencją III;

18.45 – kolacja;

20.00 – 21.00 – wystawienie Najświętszego Sakramentu;

21.30 – kompleta.

W piątek porządek dnia wyglądał tak samo z tym że o 11.00 była Droga Krzyżowa, o 12.30 – nabożeństwo pokutne. Bezpośrednio po obiedzie do godz. 17.00 było wystawienie Najświętszego Sakramentu i spowiedź; 17.30 – Msza św. Po kolacji od 20.00 do 21.00 było spotkanie w Auli Jana Pawła II, podczas którego można było zadawać pytania dla ks. rekolekcjonisty, jak również podzielić się swoim doświadczeniem, wypowiedzieć swoje zdanie o rekolekcjach. W sobotę, w dzień zakończenia rekolekcji, również o 7.00 było wstanie; 7.30 – jutrznia z rozmyślaniem; 8.30 – śniadanie; 9.30 – „modlitwa w ciągu dnia” i konferencja; 11.00 – różaniec; 12.30 – Msza św. na zakończenie rekolekcji.

Podczas przeżytych konferencji ksiądz rekolekcjonista przekazał następujące treści:

Na pierwszej konferencji został przeczytany urywek z Ewangelii wg. św. Łukasza (Łk. 10, 38 – 42) o tym, jak Jezus gości w domu Marty i Marii. Z tego urywka wynikają następujące pytania: Jak my przyjmiemy Chrystusa do naszego serca: czy tak jak Marta, która krzątała się pragnąc usłużyć Jezusowi i coś dać, zapominając o tym, co jest najważniejsze – słuchanie zbawiennego Słowa Chrystusa, albo tak jak Maria, która obrała najlepszą cząstkę, którą można otrzymać – usiadła i uważnie wsłuchiwała się w to, co mówił Zbawiciel? Zastanów się nad tym...

Każdy z nas został wybrany przez Boga na wyłączną służbę dla Niego w głoszeniu Dobrej Nowiny. On wybrał ciebie, który może nie masz takich zdolności jak inni, który jesteś słaby i grzeszny. Uświadom sobie, że tym wyborem Bóg wyświadczył ci łaskę, nie ty Jemu, dlatego że się zgodziłeś, lecz On ci, bo odkrył przed tobą prawdę o Bogu, o życiu wiecznym bardziej niż innym.

Następnie został przeczytany fragment Ewangelii wg. św. Łukasza (Łk 18, 9 – 14) o faryzeuszu i celniku. W tym fragmencie widzimy, że faryzeusz myśli o sobie jako o człowieku „doskonałym”, który wyświadczył Bogu łaskę przez to, że jest „sprawiedliwy”, a celnik staje w prawdzie, widząc swą grzeszność w obliczu świętości Boga i powtarza tylko słowa „Boże miej litość dla mnie grzesznika” (Łk 18, 13). Właśnie postawa celnika podoba się Bogu i on zostaje usprawiedliwiony, bo stanął w prawdzie. Celnik nic Bogu nie obiecuje, nie usprawiedliwia się, a staje w prawdzie. Właśnie taka postawa ma nam towarzyszyć. Jest dla nas wielką radością, że Chrystus obdarza sympatią tych, którzy są grzeszni, a nie „sprawiedliwych” i „doskonałych”.

Powstaje pytanie: czy wierzę w takiego właśnie Boga, który przyszedł do słabych? Czy mam mocną wiarę w właśnie takiego Boga?

Jeśli odpowiedź na te pytania będzie przecząca, to szybko załamię się w kapłaństwie, bo w życiu każdy człowiek lubi, aby wszystko szło po jego myśli, co nie zawsze jest możliwe. Należy mocno wierzyć, należy, na wzór apostołów, całkowicie pójść za Chrystusem zostawiając wszystko, a nawet zapomnieć o sobie.

Wróćmy do domu Marty i Marii. Szczęśliwy jest ten, u kogo Chrystus jest na pierwszym miejscu, czyli ten, kto zajął miejsce Marii – słuchanie Ewangelii, zostawiając wszelką krzątaninę. Trzeba odnajdywać czas na słuchanie Jezusa. To jest podstawą naszego życia. Ta rozmowa z Chrystusem ma miejsce podczas modlitwy. A znaczy kapłan musi często się modlić. Powstaje pytanie: czy twoje powołanie jest omodlone? Czy w twym życiu jest inna modlitwa oprócz tej, która jest „z dzwonkiem”? Czy znajdujesz czas na Boga? Jeśli masz czas na modlitwę, jesteś człowiekiem zdyscyplinowanym, jeśli nie znaczy, że nie umiesz rozporządzać czasem i masz bałagan w swoim wnętrzu.

Wielu szuka sposoby, aby nauczyć się modlić. Jest tylko jeden, ale najskuteczniejszy sposób: aby nauczyć się modlić, trzeba się modlić.

Tak w skrócie można omówić to, co ks. Dariusz przekazał nam na konferencjach podczas rekolekcji na rozpoczęcie roku akademickiego. Za co jesteśmy mu bardzo wdzięczni.