Вялікапостныя Рэкалекцыі 2007

Od 21 lutego do 24 lutego 2007 roku odbyły się rekolekcje Wielkopostne dla kleryków Wyższego Seminarium Duchownego w Grodnie. Na przewodniczenie rekolekcjom został zaproszony ksiądz Piotr Miszczuk, profesor, wykładowca Prawa Kanonicznego w seminarium na Ukrainie w Kamieńcu Podolskim, również proboszcz parafii w Chmielnicku, jak również oficjał sądu diecezji Kamieniec Podolski. Jest on wychowankiem naszego seminarium.

W środę popielcową, czyli 21 lutego, Hymnem do Ducha św. zostały rozpoczęte Rekolekcje Wielkopostne. Po hymnie była kompleta i słowa wprowadzenia. Ksiądz rekolekcjonista mówił o szczerości, którą musi mieć każdy człowiek, a przede wszystkim powołany do służby Bogu.

Każdy raz, gdy rozpoczynamy okres Wielkiego Postu, Bóg nas wzywa do stawania w szczerości wobec samych siebie i Boga. Chrystus przypomina i nawołuje do szczerości w wierze nadziei i miłości. Ksiądz Piotr przytoczył nam przykład proroka Jonasza. Chciał uciec od swego powołania (czyli być nieszczerym wobec niego) – głoszenia pokuty i nawrócenia dla Niniwy. Wypłynął statkiem w celu ucieczki na drugi kraniec morza. Widzimy jak Bóg prześladuje Jonasza. Zsyła burzę na morze. Marynarze widząc to, są przekonani, że pośród nich jest ktoś, kto nie posłuchał Boga. Widzimy tu, że Jonasz swą nieszczerością wobec powołania zsyła nieszczęście nie tylko na siebie, lecz także i na innych. On został wrzucony do morza i połknięty przez wieloryba. Przebywa w nim trzy dni i trzy noce. Po czym Jonasz zostaje wyniesiony na brzeg Niniwy i wzywa do nawrócenia, nie wierząc w to, że Niniwa zostanie ocalona. Lecz Bóg ją nie karze, gdyż ludzie poszczą i błagają o przebaczenie. Bóg każdemu z nas dał zadanie, wobec którego musimy być szczerzy.

Ksiądz profesor podkreślił, że musimy stawać przed Panem z szczerym sercem, aby mogliśmy zmienić siebie. Również nasza modlitwa musi być szczera. Dlatego właśnie prosimy Boga, aby nas nauczył modlić się. Stąd widzimy, że modlitwa jest darem Boga-Ojca. Naszym zadaniem, zadaniem każdego kleryka, kapłana, biskupa jest dążyć do tego, aby być mężem modlitwy.

Ksiądz rekolekcjonista podkreśla, że Chrystus chce przekonać człowieka w czasie Wielkiego Postu, że dalej grzeszyć nie wolno, dalej będzie już śmierć Boga w człowieku. Dlatego musimy być szczerzy przed sobą i Bogiem. Szczerość w modlitwie i powołaniu jest rzeczą istotną, bez niej nie ma życia.

Po komplecie i słowach wstępnych udaliśmy się na spoczynek.

W ciągu następnych trzech dni plan wyglądał mniej więcej następująco:

O 7.00 była pobudka; 7.30 – 8.30 była jutrznia z rozmyślaniem. O godzinie 10.00 – „Modlitwa w ciągu dnia” i konferencja. Następnie o 11.30 śpiewaliśmy Gorzkie Żale, na każdy dzień po części. 12.30 Msza św., a w sobotę nabożeństwo pokutne, konferencja i rachunek sumienia. 13.45 – obiad. Po obiedzie do 16.00 – czas wolny. W sobotę zaś odrazu po obiedzie było Wystawienie Najświętszego Sakramentu i spowiedź aż do godziny 17.00. We czwartek o godzinie 16.00 był różaniec, a w piątek droga krzyżowa. O godzinie 17. 30 w dwa pierwsze dni były nieszpory z konferencją, po nich kolacja o 18.45, później o 20.00 – Wystawienie Najświętszego Sakramentu i o 21.30 kompleta.

W sobotę po spowiedzi o godzinie 17.30 była Msza św. na zakończenie rekolekcji, której przewodniczył Jego Magnificencja ks. Rektor Józef Staniewski.

W pierwszy dzień rekolekcji ks. Piotr na pierwszej konferencji poruszył temat: „Powołanie”.

Powołanie jest głosem Bożym, który wyznacza misję w życiu dla człowieka. Wyróżniamy dwóch największych bohaterów powołania, to Abraham – ojciec naszej wiary i Najświętsza Maryja Panna. My, podobnie jak i Maryja znamy dobrze zadanie, które stawia przed nami Pan Bóg – czyli zostać kapłanem Chrystusowym. Musimy objawiać imię Boże, które jest „Miłość”, na wzór proroka Mojżesza, który objawił imię Boga (Jestem, Który Jestem) dla Izraela, a także na jego wzór stanąć na czele ludu Bożego. Na każdego z nas Bóg skierował swą rękę i wybrał nas do kapłaństwa, na wzór proroków Starego Testamentu.

Ksiądz rekolekcjonista podkreślił, że dobrego kapłana można tylko wychować w dobrej rodzinie. Człowiek, który nie miał autorytetu ojca, nigdy nie będzie miał autorytetu proboszcza, biskupa. Oczywiście są wyjątki, ale należą one do rzadkości.

Chrystus mówi: „Żniwo wielkie, ale robotników mało. Proście, więc Pana żniwa, aby przysłał robotników na żniwo Swoje”. Wszystko już jest przygotowane, naszym zadaniem jest tylko zebrać ten plon, czyli zebrać ludzi do kościoła. Człowiek pójdzie tylko za kapłanem świętym, kapłanem, który daje chleb, który jest prawdziwym „Ojcem” i daje to, czego pragnie jego syn, czyli to, czego pragnie lud wierny – Słowa Życia. Musimy być znakiem Chrystusa, prawdziwymi robotnikami na żniwie Pańskim. Powinniśmy uniżać się, aby Bóg się w nas wywyższał, abyśmy pokazywali moc Ojca. Gdy zapominamy o obecności Boga przy nas marnujemy swe powołanie, gdy zaś o Nim pamiętamy, powołanie staje się w nas szlachetne.

Podczas Mszy św. tego samego dnia, czyli we czwartek, został poruszony temat władzy kościelnej. Jak mamy się do niej ustosunkować? Do takiej refleksji księdza rekolekcjonistę Piotra Miszczuka natchnęło przeżywane w ten dzień święto poświęcenia katedry św. Piotra Apostoła.

Kościół ustanawia prawo dla duchownego. Jednym z najważniejszych praw jest prawo czci i posłuszeństwa względem biskupa, papieża. Chrystus przyszedłszy na świat i mając władzę, którą otrzymał od Ojca, przekazał ją swojemu następcy – św. Piotrowi. Właśnie dlatego urząd Piotrowy należy czcić i być mu posłusznym. Piotr wiele nie rozumiał z nauki Chrystusowej, lecz mimo to bardzo Go miłował. Piotr zapewniał Chrystusa, że nie wyda Go, lecz Jezus zapowiada jego słabość i jego zaparcie się. Piotr się zaparł, lecz potem bardzo żałował. Przewidując to wszystko, Chrystus właśnie jemu chciał dać pierwszeństwo. Abyśmy na wzór Piotra stawali w prawdzie i bardzo żałowali za grzechy.

W dzień dzisiejszego święta pamiętajmy o czci i posłuszeństwie dla biskupa. Bo gdy jego nie ma to znaczy, że z naszą wiarą nie jest najliepiej. Władza Kościoła opiera się zaś na służbie innym.

Na wieczornej konferencji, która była podczas nieszporów, ksiądz profesor wybrał temat: „Kościół – Mistyczne Ciało Chrystusa – jako wielka tajemnica naszej wiary”.

Kościół bierze swój początek od momentu przebicia boku Chrystusowego, z którego wypłynęła krew i woda. Ksiądz rekolekcjonista mówił, że Stary Testament ma sporo praw, że są one ciężkie do wykonania, zaś w Nowym Testamencie Chrystus ustanawia nowe prawo – prawo miłości – którym kieruje się Kościół. Mocno akcentuje, że jakim jest ksiądz, takim jest i Kościół. Jeśli ksiądz jest złym duszpasterzem, to i jego wspólnota będzie przeżywała rozłam, niezgodę.

Chrystus utożsamia się z chrześcijanami, co potwierdza podczas ukazania się dla Szawła w słowach: „Szawle, Szawle, dlaczego mnie prześladujesz?”. Chrześcijanie są kościołem, są wspólnotą, częściami Mistycznego Ciała Chrystusa. Nie można wierzyć bez Kościoła, bo gdy nie wierzymy w Kościół, nie możemy wierzyć w Boga w Trójcy Osób, bo Trójca działa w Kościele.

Kapłan spełnia swe posługi jako Im Persona Christi, od niego zależy, jaki stosunek ludzie będą mieli do Kościoła – Chrystusa. Tylko w kościele możemy otrzymać Sakramenty św. Jak mówił rekolekcjonista, tylko tam możemy pojednać się z Bogiem i nawiązać z Nim prawdziwe relacje. Człowiek, który przychodzi do kościoła, przychodzi do Boga. Naszym zadaniem jest ukazywać Boga przez kościół. Musimy być zrównoważeni, przygotowani do liturgii Mszy św., do homilii, aby móc lepiej zachęcić człowieka do trwania w Kościele. Musimy ukazywać serce Kościoła – jego Miłość. Zadaniem każdego kościoła jest ukazanie Miłosierdzia Chrystusa, Jego sprawiedliwości, cierpliwości. Gdy głosisz siebie, nie będziesz człowiekiem Kościoła, lecz tym, który Kościół dzieli.

W piątek, na konferencji pod czas modlitwy w ciągu dnia, czyli o 10.00, został poruszony temat celibatu.

Celibat jest to stan bezżeństwa i życia w czystości na wzór Chrystusa. Aby dochować nakazu celibatu, kapłan ma obowiązek prowadzenia życia duchowego. Św. Grzegorz Wielki powiedział na ten temat: „Kiedy my uciekamy z tej ziemi, szatan nie znajdzie naszej pięty, aby nas użalić”.

Chrystus interpretując szóste przykazanie powiada: „Kto z pożądaniem patrzy na kobietę, ten już z nią zgrzeszył”. Z tych słów wynika, że trzeba uciekać od okazji do grzechu. Kto tak czyni, ten jest mocny.

Grzech i nieczystość czyni nas niezdatnymi do funkcji kapłańskiej. Jest to zarazem i najczęstsza przyczyna załamania się i odejścia z kapłaństwa. Ten kapłan, który nie zdaje sobie sprawy z celibatu, jest złym kapłanem. Celibat jest darem Boga i trzeba się nim cieszyć i nim szczycić. Należy się oddać Bogu całkowicie i być szczerym wobec Niego, aby godnie dopełnić celibatu. Są 2 kryteria owocnego celibatu: 1. – modlitwa i Eucharystia; 2. – wspólnota kapłańska, która wspiera nas na tej drodze. Należy miłować wspólnotę kapłańską i nią żyć.

Nie wolno szorstko osądzać tych, którzy upadli, ale ich upadki muszą nas mobilizować do unikania grzechu.

W kapłaństwie jest ważne dobre imię, które daje nam celibat. Św. Tomasz mówi: „Dobre imię jest największym darem na tej ziemi”. Ono pomaga nam w pracy kapłańskiej – gromadzi wokół nas ludzi, których prowadzimy do Chrystusa. Należy nam bronić go, w czym pomaga nam celibat.

Podczas Mszy św. rekolekcjonista wygłosił nam kazanie na temat: „Eucharystia, jako największa tajemnica kościoła”.

Eucharystia buduje Kościół w kapłanie, Kościół pomiędzy ludźmi. Jaka jest relacja Eucharystii z Kościołem? Bez niej Kościół jest martwy, bo nie będzie w nim źródła, z którego czerpałby siły. W niej widzimy potwierdzenie naszej wiary, że Bóg pierwszy nas umiłował.

W życiu kapłana musi być adoracja Eucharystii, czyli przedłużenie tego dzieła, które dokonał na stole ofiarnym, jako Im Persona Christi, a także życie Nią. Kapłan, który żyje Eucharystią, będzie zawsze budował Kościół. Jest on umocniony Chrystusem i Nim promieniuje. Należy przekazywać Chrystusa innym i ich przemieniać na lepsze. Gdy znika adoracja z życia kapłana i kościoła, znika Eucharystia, znika sens kapłaństwa. Być kapłanem, to jeszcze nie wszystko, trzeba żyć Eucharystią. Podczas niej jesteśmy niejako wcieleni w Chrystusa. My kapłani musimy dawać chleb ludziom, chleb prawdziwy, chleb życia. Ludzie będą czekali na takiego kapłana.

Wieczorną konferencję ksiądz Piotr Miszczuk poświęcił tematowi, który przygotowuje do dnia jutrzejszego, do spowiedzi. Temat brzmiał: „W jakim stanie jest człowiek?”

Każdy z nas jest w grzechu i jesteśmy pozbawieni chwały Bożej. Im dłużej trwamy w grzechu, tym bardziej oddalamy się od Boga, tym rzadziej słyszymy Jego głos, tym bardziej czerstwe jest nasze sumienie, tym z większą arogancją odpowiadamy Bogu.

Następnie ksiądz Piotr rozważył 7 grzechów głównych i określił ich działanie na nas. Pycha, która zwiodła pierwszych ludzi z raju. Za jej sprawą Adam i Ewa chcieli być na miejscu Boga. Kiedy ruszy się porządek ustalony przez Boga, wtedy zaczynamy błądzić i jesteśmy źli sami na siebie. Chciwość. Kapłan nie może być przywiązany do materialnych rzeczy, inaczej jest stracony. Nieczystość – sam Bóg określił zdrowe relacje międzyludzkie, co jest z przesadą jest już złem. Nieodpowiednie relacje z kobietą, a nawet nieodpowiednie patrzenie na nią, prowadzi do nieczystości. Kto Boga nie stawia na pierwszym miejscu, jest już w jakimś stopniu nieczysty. Zazdrość, która prowadzi do nieprawdziwego świadectwa o innym. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, które prowadzą do zapomnienia o pracy, chęci bawienia się i zapomnienia o Krzyżu – znaku i drodze do zbawienia. Tracimy sens życia. Gniew, prowadzący do złego widzenia, a nawet do zaślepienia. On musi być chwilowy inaczej zamieni się w kamień i pociągnie nas na dno. Lenistwo, uciekanie od obowiązków, szukanie własnego szczęścia i końcowy etap – egoizm.

Lekarstwem na nasz grzech są słowa Pana, które stały się dla nas jak chleb. Gdy upodobniamy się do Chrystusa widzimy nie tylko swą grzeszność, lecz także i chwałę.

W ostatni dzień rekolekcji, dzień nawrócenia i pojednania się z Bogiem, w dzień, w którym stajemy w prawdzie przed Bogiem i sobą samym, ksiądz profesor poruszył temat: „Nasze nawrócenie”.

Proces naszego nawrócenia on porównał do wyjścia z Egiptu i wędrówki przez pustynię Ludu Wybranego do Ziemi Obiecanej. Człowiek na wzór Izraela wychodzi z niewoli grzechu. Później wędruje przez pustynię swego nawrócenia, gdzie zaczyna na wzór Izraela narzekać na ten krzyż, którym zostaje obarczony. Stajemy się jak węże, które żalą innych. Wtedy idziemy do spowiedzi, na podobieństwo ludu, który szedł do Mojżesza. I kapłan wywyższa Chrystusa jako jedyną nadzieję naszego życia, podobnie jak Mojżesz wywyższa węża na pustyni.

Każdy zna prawo naturalne, bo jest ono wkotwiczone w nasze serce. Ale tego jest za mało. Musimy oddać się Bogu na kształcenie naszego sumienia. Kapłan bez sumienia jest potworem, który niszczy siebie samego i wszystkich dookoła. Dlatego Bóg daje tablice kamienne, na których są nakazy Pana. Jeśli na wzór Izraelitów, którzy ulali cielca ze złota, nie będzie zachowane pierwsze przykazanie, to cały dekalog będzie rozbity o skałę naszego serca.

Droga naszego nawrócenia jest jakoby kopią drogi z Egiptu. Izraelici 40 dni szli przez pustynię, chociaż mogli być tam tylko kilka dni. Oni oczyszczali swe serca z naleciałości egipskiej, z niewierności, aby z nowym sercem wejść do ziemi obiecanej. Podobnie jest i u nas. Cały czas nawracamy się i przygotowujemy się do Ziemi Obiecanej, która jest w Niebie.

Podczas nabożeństwa pokutnego, na konferencji rozważaliśmy przypowieść o marnotrawnym synu. Ksiądz rekolekcjonista przyrównuje ojca Ewangelicznego do ojca ziemskiego, i mówi, że ojciec ziemski za taki występek mógłby wyrzec się syna i odrzucić go, lecz w Ewangelii widzimy, że ojciec czeka na syna. Raduje się z powrotu syna, przywraca mu tytuł synowski i co więcej – wydaje ucztę.

W przypowieści występuje także postać starszego brata. Jeśli by on pierwszy spotkał swego brata powracającego, jaka by była jego reakcja? Nie wiadomo. Mógłby go odrzucić albo powiedzieć: „ja cię rozumiem, idź i błagaj ojca naszego o przebaczenie”. My w życiu kleryckim, później kapłańskim możemy być również tym starszym bratem. Z naszej strony ma płynąć zrozumienie i podtrzymanie na duchu naszego brata w kapłaństwie. Starszym bratem jest także przełożony. Władza w kościele opiera się na służbie. Przełożeni muszą podobnie jak Chrystus służyć i pomagać alumnom w drodze formacji, a ze strony kleryków musi płynąć zaufanie.

Jak również i synem marnotrawnym może być na codzień każdy z nas. Gdy nienawidzę siebie z powodu jakiegoś upadku, jak mogę miłować swego brata i nadto Boga?

Następnie ksiądz rozważył nad sakrament pojednania, bez którego nie ma odpuszczenia grzechów. Po Zmartwychwstaniu Chrystus tchnął Swego Ducha na Apostołów i powiedział: „Komu odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a komu zatrzymacie, są im zatrzymane”. Jest to wielka władza, którą obdarował Chrystus człowieka. Kapłan musi godnie sprawować ten sakrament, aby ludzie nie bali się go.

Dnia 24 lutego 2007 roku ,na zakończenie Mszy św., uroczystym błogosławieństwem księdza Rektora Józefa Staniewskiego zostały zakończone rekolekcje Wielkopostne, które wiele treści wniosły w życie alumnów Wyższego Seminarium. Mam nadzieję, że i wam, czytelnicy tej strony internetowej, pomogą one odpowiedzieć na wiele pytań nurtujących o powołaniu kapłańskim, o tej ciężkiej drodze naśladowania Chrystusa.

Deo Gratias!