Слова - Меч

Wykład ze spotkania Ogólnopolskiego Forum Młodych (22 – 25 listopada)

Temat: Słowo – miecz obosieczny.

Przede wszystkim chcę przekazać serdeczne pozdrowienia od braci kleryków na czele z księdzem Adamem Łużniakiem, rektorem Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu.

Forum zostało przygotowane przez organizację „Koło Teologiczne Alumnów”. Uczęstniczyło w nim około 300 osób. Byli klerycy z całej Polski, Słowacji i Białorusi.

Фото

Oporą było Słowo z księgi Syracha:

Początkiem każdego dzieła – Słowo,

A przed każdym działaniem – myśl.

Jako znak zmiany serca

Ukazują się cztery części:

Dobro i zło, życie i śmierć,

A nad tym wszystkim język ma pełną władzę.

Syr 37, 16-18

Jakie znaczenie ma to, co wypowiadasz? Zdajesz sobie sprawę z tego, że słowo, które wypowiadasz i słyszysz, kształtuje ciebie? Czy licząc się ze swoim słowem, tak samo polegasz na słowie innych? Te i wiele innych pytań świadczą o tym, że słowa mają przeogromną moc. Słowa są przecież narzędziami, za pomocą których wyraża się człowiek.

22 listopada odbyło się wprowadzenie do forum. O godzinie 17.00 był koncert grupy „Christophoros”, promujący nową płytę „Ciszą mego serca”. Tworzą ten zespół klerycy seminarium wrocławskiego. O godzinie 20.15 odbyło się „Refleksyjne Nabożeństwo Słowa Bożego”. Które było sprawowane w Katedrze Wrocławskiej, odczytywano urywki Pisma Świętego i przykładami z życia zaświadczano, że to Słowo Boga wypełnia się w naszym życiu. Później była krótka refleksja w ciszy i śpiew kanonów przez chór seminarzystów.

Program następnych trzech dni wyglądał następująco: o godzinie 7.00 była Msza Święta; od 9.00 do 13.00 trwały wykłady i konferencje; od godziny 13.30 do 16.00 był czas wolny, w którym zwiedzaliśmy miasto; od 16.00 do 19.00 – konwersatoria. Można było sobie wybrać interesujący temat i na ten wykład iść. O 19.30 – w drugim dniu odbył się koncert „Deus Meus”, w trzecim odbył się teatr „Pasja” – który przedstawiła młodzież z parafii Świętego Krzyża we Wrocławiu.

Forum zostało otwarte przez dziekana Papieskiego Wydziału Teologicznego, ks. dr hab. Paterę. Zaznaczył on, jak wielkie znaczenie odgrywają słowa w naszym życiu. Słowa wypowiadają tylko ludzie, tylko oni mają tak wielki dar. Człowiek jest osobą społeczną, rozumną i religijną. Słowo mówi wiele, zależy kto je wypowiada i kto odbiera. Słowo jak miecz obosieczny przenika nasze serce. Na słowa wypowiadane są różne reakcje: ktoś je przyjmuje z łagodnością, a ktoś bardzo ostro. Ksiądz dziekan Papieskiego Wydziału Teologicznego powiedział, że na słowo możemy wydawać różne opinie – możemy krytykować, narzekać – ale nasze słowa powinny być skierowane pozytywnie, powinny być skierowane na Boga i na ludzi. Słowem możemy wyrazić ubogacone nasze życie duchowe, jak i również naładowanie w sobie zła. Jest ważna nie tylko treść słowa, ale i kultura słowa, jest to bardzo ważne dla nas kleryków, jako przyszłych księży w pracy w kancelarii, w konfesjonale i w ogóle w relacji z ludźmi. Ważne by nasze słowa były przemyślane. Słowem nie tylko można człowieka przyciągnąć, ale i zranić.

Tymi słowami forum zostało otwarte.

Pierwszy wykład poprowadził ks. dr. Janusz Czarny – filozof i antropolog Papieskiego Wydziału Teologicznego – na temat: „Słowo wyraża człowieka”.

Słowo wyraża człowieka i człowiek wyraża słowo. Większość ludzi zgadza się z tym, że człowiek wyraża słowo. Ale w jakimś stopniu słowo jest źródłem pochodzenia człowieka. Gdzie się zaczyna słowo zanim się narodzi? Słowo można odnieść do pojęcia łacińskiego wyrazu conceptus – co oznacza poczęcie i pojęcie. Słowo jest produktem mojego intelektu, zanim coś powiem, muszę coś począć w mojej myśli, a otrzymaną informację za pomocą zmysłów zanim wypowiem, muszę pojąć. Po poczęciu i pojęciu następują narodziny słowa. Opracowana informacja, myśli, przekształcają się w głosowe dźwięki, czyli mowa wypowiadana na zewnątrz jest opracowana przez intelekt. Język i myśl nawzajem się krystalizują, wzbogacają. To znaczy, że nasz język musi wypowiadać to, co zostało już przemyślane. Język pomaga wyrazić to, co zrodziło się już w pojęciu. Natomiast sam człowiek w sposób wolny wybiera podmiot i znaki, dzięki którym formuje swoje pojęcie. Przez język wyraża się ludzki duch. Bylibyśmy w błędzie gdybyśmy myśleli, że słowo wyraża w pełni człowieka, gdyż wewnątrz człowiek jest o wiele bogatszy.

Słowo jest komunią, czyli przez dialog łączy nas ze sobą i Bogiem. Język występuje jako narzędzie, jako przekaźnik dialogu myślowego. Bóg wyraża Siebie jako Słowo Odwieczne, które zrodził, a które łączy nas z Nim.

II wykład przeczytał ojciec dr Tomasz Kwiecień na temat: „Słowo poszukuje odpowiedzi”.

„Na początku było Słowo...” – mówi Ewangelia (J 1,1) – jest to słowo związane ze stworzeniem. Bóg mówi i staje się. Bóg mówi i staje się, ale nic nie może odpowiedzieć. Przy stwarzaniu człowieka za mało było słowa, potrzeba było więcej pieszczoty Boga: Bóg dotknął..., tchnął w niego Ducha. Tylko człowiek jest pełną odpowiedzią, bo jest mikrokosmosem, ponieważ zawiera w sobie to, co jest materialne i duchowe. Nawet aniołowie nie dają pełnej odpowiedzi, bo nie posiadają w sobie wszystkiego, co Pan Bóg stworzył (materii). Człowiek stanowi odpowiedź, bo jest także twórczy – właśnie on nadaje imiona wszystkiemu stworzeniu i współdziała w twórczości poprzez produkcję. Nawet, gdy popełnia grzech – jest to odpowiedź – jest to odmowa tego, kim miał być człowiek. Słowo nie jest to tylko informacja, jest to tok myślenia.

Według świętego Dominika słowo może być przyjmowane w czterech etapach. Pierwszy – to, gdy słuchamy rodzi się przeciwstawienie się słuchaniu – to znaczy gdy słucham, coś mnie niecierpliwi. Drugie: jednak słucham, bo może jednak nadawca coś mi powie. Po trzecie – wypowiadam swoje zdanie na temat usłyszanej treści. Po czwarte – reakcja: radość lub smutek.

Bóg potrzebuje odpowiedzi człowieka, występuje tu techniczne słowo cenoza – uniżenie się Boga. Bóg oczekuje odpowiedzi grzesznika. Lecz aby odpowiedzieć na słowo, musimy je słuchać, tu można powiedzieć, że milczenie jest matką kaznodziei, lecz aby milczeć, słuchać i usłyszeć to Słowo, pomaga łaska Boża (bo bez łaski Bożej nawet Ewangelia mogła by być zabójcza, np.: należy usunąć to, co jest powodem grzechu – wskutek takiego pojmowania bylibyśmy inwalidzami).

Luterański teolog Klaus Berg powiedzał, że w kościele odpowiedzią na Słowo jest liturgia. To można porównać z ludzkim ciałem: kośćmi jest liturgia – to, co nie może być zmienne, mięśnie, które mogą być zmienne – jest to kazanie i katecheza. Często bywa inaczej. Odpowiedzią na Słowo Boże jest nasza zmysłowość – nasze gesty i nasze zachowanie.

Często słyszymy takie wyrażenie, jak „Walka z Bogiem” – tu chodzi o walkę ze sobą samym, aby przyjąć Słowo Boże. Często człowiek, a zwłaszcza młody, zadaje pytanie – „Boże, dlaczego?” – Szczególnie to pytanie jest stawiane w cierpieniu. Odpowiedzią Boga jest – „Ja Jestem”. Bo kiedy stajemy w obliczu Boga – to te pytania przemieniają się w zwykłe słowa wywołujące walkę między sobą.

Podczas konwersatoriów wybraliśmy temat: „Niebezpieczne słowa”, który wygłosił Andrzej Wronka (założyciel stowarzyszenia Efratha – działacz na rzecz obrony wiary)

Niebezpieczne słowa – są to słowa, które nie służą prawdzie i dobru.

Rozróżniamy myślenie stereotypowe i myślenie pojęciowe. W pierwszym z nich występuje warstwa emocjonalna za plus lub za minus.

Myślenie pojęciowe jest wtedy, gdy człowiek otrzymując jakąś informację, najpierw sprawdzi jakie są dowody tego, co usłyszał, dopiero wtedy wierzy. Natomiast człowiek myślący stereotypowo, wierzy każdym plotkom, a co więcej dołącza swoje zdanie.

Słowem można także manipulować. Występuje tu tzw. manipulacja psychologiczna. Np.: słowo „kocham” – może być słowem prawdziwym, wypływać z serca i oznaczać to, czego domaga się wyraz miłość, a może być także manipulacją – to znaczy można użyć tego samego słowa „kocham” – ale będzie ono użyte tylko dlatego, aby zaspokoić swoje pragnienie.

Często słowa mogą być miłe, piękne – nieraz je nazywamy łowcami dusz. Np.: świadkowie Jechowy, oni są przygotowani z punktu widzenia psychologicznego. Dobrze wiedzą, jak zacząć rozmowę, gdy otworzy drzwi dziecko i gdy otworzy drzwi kobieta. Np.: gdy my z kimś zaznajamiamy się, poznajemy jego imię, ale po jakimś czasie tego imienia zapominamy, bo używamy go rzadko, natomiast oni używają go bardzo często. Tak nam ukazuje psychologia, że kiedy słyszymy swoje imię, staje się nam jakoś milej i przyjemniej.

Słowa, które nie służą prawdzie i dobru, są to słowa niebezpieczne, chociaż są bardzo grzecznie wypowiedziane.

Może zdarzyć się, że słowa nie służą prawdzie, a służą dobru. Zależy od tego, jaki mają cel, czy nie ma w nich własnych interesów (np.: II Wojna Światowa, na pytanie niemieckiego żołnierza, gdzie ukrywają się Żydzi, ktoś odpowie negatywnie, mimo tego, że wie, jego słowa posłużą dobru innej osobie).

Padło pytanie: „Jeżeli wypowiadam przekleństwo, ale nie zastanawiam się nad tym, czy są to słowa niebezpieczne?” Na pewno, im większa jest świadomość, tym większe jest zło. Każde przekleństwo, nawet mniej świadome, mnie nie usprawiedliwia, a w sferze psychologicznej zostawia swoją plamę.

Następny temat: „Powołani by słowem nieść nadzieję”. Przygotował ks. prof. dr hab. Henryk Witczyk (biblista, wykładowca na KULu, przewodniczący „dzieła Biblijnego”).

Czasownik „nieść” wskazuje na działanie człowieka, jak my powołani musimy nieść słowo nadziei. Powołanie – oznacza, że Bóg sam powołuje człowieka, zaprawia go do działania. Daje nam coś przeżyć ze Swego misterium i przekazuje je. Słowo nadziei jest to orędzie, które człowiek otrzymuje i przekazuje ludowi. To znaczy, że powołany żyje w stałej łączności z Bogiem. Pomaga mu utrzymywać tę łączność Duch Święty, bo ludzkie siły są za słabe. Powołany do głoszenia ofiaruje Panu Bogu swoje usta i głos. Tego jest za mało, musi być ikoną samego Boga, musi być Jego przedstawicielem.

Kolejnym wymiarem słowa nadziei jest poznanie Jezusa Chrystusa jako Słowo Nadziei. To poznanie rozpoczyna się od momentu powołania i trwa aż do poznania Chrystusa w czasie paruzji. Głoszący Słowo Nadziei sam powinien dokładnie to słowo poznawać, nie pomijając cierpienia i prześladowania.

Słowo Nadziei trzeba nieść, tzn., że głoszący staje się aktywny, a źródłem tej aktywności jest Bóg. Dzięki złączeniu się z Bogiem powołany korzysta z tego źródła. Skoro Słowem Nadziei jest Chrystus – ukrzyżowany, ale żyjący – to my powinniśmy być żyjącymi Jego świadkami.

Kolejny temat: „Stwórcza moc słowa” wygłosił ks. prof. dr hab. Waldemar Chrostowski – biblista.

W słowie człowiek objawia się na zewnątrz, ukazuje kim jest. To samo dotyczy Boga – Bóg objawia samego siebie poprzez Słowo. Słowo było uznawane w świecie semickim za siłę, która nadaje nowy kształt.

Wyróżnia się dwa aspekty: Stwórcza moc słowa i Twórcza moc słowa. Bóg powiedział niech stanie się światłość i stała się światłość. Później oddzielił wody górne i wody dolne. I właśnie tutaj rozróżniamy moc Stwórczą i moc Twórczą. W przypadku światłości, występuje moc Stwórcza, a w przypadku wód górnych i dolnych występuje moc Twórcza – bo oddzielił te materie, które zostały wcześniej stworzone.

Moc twórcza człowieka wyraża się np.: gdy po stworzeniu przyjął kobietę, gdy nadaje imię zwierzętom i tym samym ustanawia je na swoje miejsca. W spotkaniu ze zwierzętami człowiek uświadomił sobie, że jest wyodrębniony i jest sam. Po czym Bóg wprowadza Adama w głęboki sen. Wziął jedno z jego żeber – Bóg występuje jako lekarz. Później Bóg z żebra uczynił kobietę. Wszystkie stworzenia stały się na słowo, mężczyzna był ulepiony, natomiast kobieta została zbudowana. Jak widzimy dla człowieka stwórczej mocy słowa było za mało, potrzeba było więcej wysiłku.

Kolejny, ostatni temat brzmi: „Słowo – miecz obosieczny”. Wygłosił go ks. dr hab. Roman Rogowski – dogmatyk Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu.

W haśle „Słowo miecz obosieczny” chodzi o radykalizm Ewangelii. Jest to słowo odpowiadające na różne pytania człowieka.

Misterium Słowa Bożego – miecz słowa – oznacza Słowo Boże w najwyższej aktywności i niezmiennej skuteczności. Miecz obosieczny – oznacza, że w słowie nie może być żadnego wahania się, tak ma oznaczać tak, nie ma oznaczać nie. To słowo będzie nas sądzić.

Człowiek wobec Słowa Bożego. Można Słowo Boże znać, zachwycać się Nim, ale tego za mało, dopiero, gdy będziemy spełniać jego warunki – zrozumiemy czym to słowo naprawdę jest. Tymi warunkami są: modlitwa – proszenie o łaskę Ducha Świętego, skupienie, czytanie, słuchanie.

Chrystus Pan mówi: Ja niewidomym dawałem światło, wy dajcie światło duchowe przez moje słowa. O tyle będziemy wierni Chrystusowi, o ile będziemy słuchali Jego Słowa. To słuchanie składa się z dwóch etapów: Effatyzm – na słowo trzeba otworzyć swoje serce i Ohoe – oznacza proces słuchania.

Warto być sługą słowa, które jest jak miecz obosieczny, do tego zostaliśmy powołani.