Dzień skupienia 13.01.2008 A.D.

W niedzielę Chrztu Pańskiego odbył się kolejny dzień skupienia dla alumnów naszej Alma Mater. Poprowadził go proboszcz Kościoła Katedralnego p.w. św. Franciszka Ksawerego w Grodnie ksiądz Jan Kuczyński.

Dzień skupienia rozpoczął się Hymnem do Ducha Świętego w sobotę przed niedzielą Chrztu Pańskiego o godz. 21.00. Była wyśpiewana kompleta i ks. Jan zapowiedział temat jutrzejszego dnia skupienia.


Dzień skupienia jest czasem w którym wychodzi się na duchową pustynię i rozważa się nad sobą, swym powołaniem, swoich osiągnięciach i swoich upadkach w życiu duchowym. Ks. Jan zachęcił nas do wyjścia na pustynię, aby dostrzec to, czego nie zobaczymy w naszej codzienności. Zachęcił i podkreślił ważność naszego wyjścia.

Po tej krótkiej refleksji udaliśmy się na spoczynek.

Następnego dnia zostały wygłoszone 2 konferencje, centralnym miejscem dnia skupienia była Msza św., na zakończenie – adoracja i błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem.

Pod czas konferencji zostały skierowane do nas następujące słowa:

Jesteśmy coraz bliżej kapłaństwa. Należy nam zastanowić się nad swoją wiarą, a jeszcze bardziej nad zawierzeniem Chrystusowi. Czy naprawdę mu zawierzyłem całego siebie i całe me życie.

Następnie ks. Jan przypomniał urywek z Ewangelii wg. św. Mateusza, gdzie Chrystus kroczył po wodzie i zmierzał w stronę uczniów (Mt 14,22-33). Zobaczywszy Chrystusa wszyscy zlękli się, tylko Piotr jako najodważniejszy krzyknął: „Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do Siebie po wodzie”. Chrystus odrzekł: „Przyjdź”. Piotr wyszedł z łodzi i idzie, nie tonie. Cud! Lecz gdy spotkał wysoką falę przestraszył się i zaczął tonąć. Wtedy wykrzyknął: „Panie, ratuj mnie!” Chrystus podał dłoń i powiedział: „Czemu zwątpiłeś, małej wiary?”

Chrystus nas powołał. Już to, że jesteś w Seminarium jest znakiem. Chrystus powołał, a co ty uczynisz z powołaniem, to już od ciebie zależy. Chrystus podobnie jak Piotra i cię powołał mówiąc chodź do mnie po „niespokojnej wodzie światowej”.

Napewno myślisz: Boże, powołałeś mnie, ale dlaczego mnie? Słabego, może niezbyt zdolnego? Dlaczego? Ale mimo to powstajesz i idziesz. Idziesz jak Piotr:

                        1 krok – modlisz się, jesteś już na I roku studiów, jesteś rozważny.

                        2 krok – modlisz się, już poznałeś filozofię, jesteś mądry, jeszcze bardziej rozważny.

                        3 krok – jesteś już pewny siebie, bo za tobą już jest prawie 6 lat nauki, jesteś już diakonem. Zapomniałeś pomodlić się, „co tam, nic strasznego, z każdym się zdarza” – myślisz sobie. Ufasz tylko w swe siły.

                        4 krok – niepowodzenie. Przestraszyłeś się, ufność w sobie zawiodła i „toniesz” w otchłani swej słabości, i krzyczysz: „Panie, ratuj mnie!”

A zaczęło się wszystko z jakiejś drobnostki. Jakiegoś „małego” zaniedbalstwa. Nie ma grzechu „mniejszego”! Raz zgrzeszysz, drugi, trzeci i wciągniesz się.

Trzeba uważać i modlić się, aby nie ulec pokusie. Musicie zostać ludźmi modlitwy. Ludzie się bardzo cieszą, gdy jest wśród nich ten, kto wykonuje takie same trudności, ale również i często rozmawia z Bogiem. Wielki myśliciel Hugo powiedział: „Muszą istnieć tacy ludzie, którzy modlą się za tych, którzy nie modlą się wcale”. Tymi ludźmi musimy być my!

Kapłan bez modlitwy jest pusty.

To i wiele innego słyszeliśmy na konferencjach dnia skupienia. Za to ziarno, które ks. proboszcz Jan Kuczyński wrzucił do naszego serca jesteśmy mu, a przede wszystkim Bogu bardzo wdzięczni. Deo Gratis!